O mnie…

optimised

Nazywam się Katarzyna Stambuldzys i profesjonalnie zajmuję się masażami od ponad 15 lat.

Kiedyś myślałam, że jestem umysłem ścisłym – skończyłam Inżynierię Środowiska na Politechnice Warszawskiej, a później przez kilka lat pracowałam nad projektami międzynarodowymi z dziedziny energii i środowiska. Jednak w pewnym momencie życie pokazało mi, że bycie ekspertem unijnym to nie jest moja ścieżka i mam się zajmować czymś zupełnie innym. Tą drogą okazały się masaże (ku memu zdumieniu, bo nigdy wcześniej nawet nie byłam na profesjonalnym masażu, a tu nagle po prostu się otworzyły przede mną).

Moją pierwszą nauczycielką masaży polinezyjskich była Danuta Adamczyk. U niej nauczyłam się szacunku do ciała i holistycznego podejścia do masaży.

Kontynuacją masażu polinezyjskiego był kurs u maoryskiego nauczyciela Hemiego Foxa z Nowej Zelandii, w Centre for MA-URI Healing Arts.

Następnym etapem był hawajski masaż świątynny Lomi Lomi Nui u Susan Pa’iniu Floyd- mojej hawajskiej nauczycielki z Aloha International.

W międzyczasie ukończyłam również kurs masażu Peloha, stworzonego przez nauczycieli z Australii, Mary i Alana Earle.

Dalszym etapem były studia na Akademii Psychologii ukierunkowane na metodę terapeutyczną opracowaną przez dr Arnolda Mindella, amerykańskiego terapeutę Szkoły Jungowskiej. Nauczyły mnie większej świadomości tego co się wydarza, podążania za procesem, a nie za technikami i gotowymi rozwiązaniami.

Z biegiem lat coraz bardziej jednak zaczęłam cenić prostotę i autentyczność. Przychodzi czas, gdy nie potrzebujemy niczego szukać na zewnątrz, ponieważ to w swoim wnętrzu odnajdujemy wszystko to, co jest nam naprawdę potrzebne. To czas gdy działamy „nie działając”, a to co ważne przejawia się naturalnie, w doskonały sposób. I sami przyciągamy odpowiednich ludzi,  inspiracje i „zbiegi okoliczności”. Pozostawiamy techniki, sposoby, wyuczoną wiedzę, a otwieramy serce. Dopiero wtedy Bóg może działać w nas i przez nas.

Przychodzi poznanie, że otacza nas najpiękniejsza miłość i opieka od naszego Stwórcy. Jest ona tak bliska, że wystarczy wyciągnąć rękę aby ją poczuć…