Krótka biografia

Od dziecka wydawało mi się, że jestem umysłem ścisłym. Bardzo lubiłam matematykę i fizykę i chyba dlatego znalazłam się na Politechnice Warszawskiej, gdzie przez 5 lat studiowałam Inżynierię Środowiska. To nauczyło mnie przede wszystkim logicznego myślenia i szukania konkretnych rozwiązań w praktyce.

Po skończeniu studiów przez kilka lat pracowałam w organizacji, która zajmowała się realizacją małych, głównie międzynarodowych projektów z dziedziny energii i środowiska. Dzięki temu podróżowałam niemal po całej Europie, uczyłam się sprawnej organizacji, współpracy z ludźmi oraz wyrażania swoich opinii. Jednak w pewnym momencie mojej pracy poczułam, że nie chcę spędzić życia robiąc kariery eksperta unijnego i że nie jest to „moja ścieżka”.

 

Rzuciłam moją pracę i zajęłam się szukaniem tego, co mogłoby stać się pasją mojego życia. Czegoś, co oprócz niezależności finansowej mogłoby dać mi przede wszystkim możliwość rozwoju i twórczego spełnienia. Czułam że wkrótce to znajdę. I tak się stało. A chociaż na początku było dla mnie zaskoczeniem, że to właśnie masaż – to im bliżej ten rodzaj pracy z ciałem poznawałam, tym bardziej odnajdywałam w tym siebie.

 

 

MOJA ŚCIEŻKA I MASAŻE

Moja ścieżka, jeszcze zanim zaczęły  się masaże, wiodła mnie przez  poznawanie filozofii Wschodu,  nauczyła mnie medytacji poprzez  moją przygodę z Buddyzmem Zen; zachwyciła się prostotą i płynięciem z  nurtem w Taoizmie.

Później zaczęłam studiować Psychologię Zorientowaną na Proces, która nauczyła mnie większej świadomości tego co się wydarza i podstaw pracy terapeutycznej z ludźmi. Te podstawy psychologii i pracy terapeutycznej przydają mi się też bardzo w masażach i pracy z ciałem i emocjami.

Przez pewien czas miałam piękną przygodę z tańcem 5 rytmów stworzonym przez Gabrielle Roth. Dał mi możliwość wyrażenia siebie w zupełnie inny sposób. Ubogacił moje życie i moje masaże, poprzez to, że pomógł mi odkryć moją twórczą ekspresję i rozwinąć większą świadomość ciała.

KasiaStambuldzysPrzez cały ten czas w tle był masaż, sztuka świadomego dotyku, z którym związałam się najmocniej. On też przechodził transformacje, chociaż największy wpływ wywarły na mnie zdecydowanie masaże polinezyjskie. Pierwszą nauczycielką masażu była dla mnie Danusia Adamczyk. Dalej masaż maoryski poznawałam u Hemiego Foxa z Nowej Zelandii, a później przez wiele lat uczyłam się hawajskiego masażu świątynnego Lomi Lomi Nui u Susan Pa’iniu Floyd- mojej hawajskiej nauczycielki . W międzyczasie kończyłam również kurs masażu Peloha, stworzonego przez nauczycieli z Australii Mary i Alana Earle.

Masaże są moją wymarzoną pracą od 10 lat.  Zrobiłam ich już naprawdę bardzo dużo i wiele się przez ten czas nauczyłam.  I chociaż były okresy, kiedy próbowałam się zajmować czymś innym, to jednak masaże wciąż wracały do mnie, nie pozwalając abym je porzuciła. I pogodziłam się z tym, że tak już będzie. Są częścią mnie. Jestem bardzo wdzięczna, że poprzez to co robię mogę pomagać innym ludziom.  Mam szczęście robić to co kocham.

Coraz bardziej zaczęłam cenić prostotę i autentyczność. Przychodzi czas, gdy nie potrzebujemy niczego szukać na zewnątrz, ponieważ to w swoim wnętrzu odnajdujemy wszystko to, co jest nam naprawdę potrzebne. To czas gdy działamy „nie działając”, a to co ważne przejawia się naturalnie, w doskonały sposób. I sami przyciągamy odpowiednich ludzi,  inspiracje i “zbiegi okoliczności”.

Przychodzi poznanie, że otacza nas najpiękniejsza miłość i opieka od naszego Stwórcy. Jest ona tak bliska, że wystarczy wyciągnąć rękę aby ją poczuć.